DIAMONDBACK DB9R

 

DIAMONDBACK DB9R – KARABINEK PCC

          Konia z rzędem temu, kto pierwszy wpadł na pomysł, żeby w platformie AR – 15 umieścić magazynki Glocka! Niby broń ta sama, a jednak inna – fenomenalnie inna… Projekt AR – 15 przez dziesięciolecia wyznaczał trendy konstrukcyjne i na dzień bieżący chyba wykorzystał już pełny pakiet modyfikacji i kalibrów. Jeśli komuś do szczęścia jeszcze czegokolwiek brakowało, to właśnie otrzymał to w postaci DB9R i jego pochodnych.

          Platforma AR – 15 nie uległa zmianie, wciąż mamy rewelacyjną konstrukcję do pracy na strzelnicy, do walki, dla jednostek policyjnych i prywatnych użytkowników. Możemy nabyć różne długości luf, doposażać naszą broń w dowolną optoelektronikę, przyrządy celownicze mechaniczne, zmieniać kolby, chwyty, oszynowanie, latarki, celowniki, pasy taktyczne – modyfikacjom chyba nie ma końca. I co istotne, wciąż mamy do czynienia z bronią ergonomiczną, lekką, niezwykle sprawną w szerokim zakresie zastosowań. W DB9R zmieniono tylko jedną rzecz – wprowadzono nabój 9mm Luger i możliwość skorzystania z wszystkich dwurzędówek Glocka. Wyszedł sprzęt wyśmienity. Niedosyt tkwi tylko w jednej kwestii – w braku mechanizmu spustowego do ognia ciągłego… A byłoby co wykorzystać, bo broń jest bardzo stabilna w szybkim ogniu. Przypomina raczej strzelanie z karabinków sportowych i łatwo zapomnieć, że ten kompaktowy potworek może razić skutecznie nawet na odległościach 200 metrów. Blaszane cele 40x50 dzwonią bez przerwy na 50 – tym metrze, i to w czasie szybkiego podchodu, z wykorzystaniem krzyża kolimatora. I o to chyba chodzi w pracy z bronią sportową, dynamiczną – ten pistolet sprawia wielką frajdę użytkownikowi. Możliwość wykorzystania 33 nabojowych magazynków najpopularniejszego pistoletu świata czyni z DB9R sprzęt bardzo pożądany.

        Otrzymaliśmy do testu pistolet czy raczej karabinek strzelający nabojem pistoletowym, w wersji z lufą 10”. Fachowo broń tej kategorii nosi ogólne oznaczenie PCC – Pistol Calibre Carbine i poprzez popularyzację strzelectwa dynamicznego zyskuje coraz większe grono użytkowników. Aby nacieszyć się i nasycić nabytkiem, doposażyliśmy go natychmiast w rosyjskiego Vomza 1x42 i trójkątny chwyt przedni Magpula. Resztę dała fabryka i nie ma się czego wstydzić. Diamondback, pomimo budżetowego rodowodu, oferuje naprawdę dużo: solidnie wykonaną komorę spustową i zamkową, grubościenną lufę z sześcioma prawoskrętnymi bruzdami, ciężki, klocowaty zamek, solidne oszynowanie z pełną prowadnicą w standardzie STANAG 2324 w zakresie góra i dół wraz z otworami QD do zawieszenia taktycznego pasów nośnych, wydajny tłumik płomienia, gwint zewnętrzny na wylocie lufy, chwyt główny Magpula, pięciopozycyjną kolbę liczącego się producenta Gear Head Works wraz z możliwością wykorzystania otwieranej na bok podpory do strzelania jednoręcznego. 

 


      W takiej opcji otrzymujemy solidne „DiaBlątko”, które na strzelnicy demonstruje nie lada różki. Od lufy długości pow. 250mm oczekujemy wiele i nie zawiedziemy się – nawet na kolimatorze, czyli urządzeniu o przeciętnej przecież precyzji, skuteczne ostrzelanie pola żołnierskiej dziesiątki nie stanowi wyzwania. Z DB9R poradzi sobie nawet dziecko czy strzelec zupełnie nieobeznany z bronią – i chyba tutaj też znajdziemy wdzięcznego użytkownika, bo jest to świetna opcja broni kontaktowej. W miarę długa lufa, dobra celność, bardzo wyraźny, lekki i z minimalną drogą jałową spust oraz wykorzystanie standardowej i bardzo niezawodnej dziewiątki spowoduje, że niedoświadczeni strzelcy będą wybierać DB9R w miejsce głośnego naboju .223 Remingtona czy 7.62x39. Diamondback ma niewielki odrzut i podrzut, można powiedzieć, że wręcz komfortowy; dłuższa lufa odcina nas nieco od huku, powoduje też, że broń jest o wiele bezpieczniejsza w manewrowaniu od broni krótkiej. Dodatkowo kolimator i trafianie w obrane cele uruchamiają poczucie komfortu i własnej wartości u podopiecznego.

           Sam karabinek jest konstrukcją bardzo prostą, prostszą nawet od Glocka, bo wykorzystuje system swobodnego odrzutu zamka i ryglowania masą własną. Próżno tu szukać rur gazowych, tłoków, odprowadzenia gazów przez boczny otwór w lufie – jest za to solidność i prostota. Wydaje się, że niewiele tutaj może ulec zniszczeniu, choć broń otrzymaliśmy prawie nową i odstrzeliła zaledwie kilka paczek nabojów. Na rodzimych forach internetowych znaleźliśmy trochę narzekań na przeciętną jakość DB9R, jednak oprócz plotek „że gdzieś tam, ktoś tam, ponoć, i szybko się zużył” nie ma nic więcej. Problemem na chwilę obecną (październik 2023 r.) jest znalezienie w kraju Diamondbacka w podobnej konfiguracji. Wcześniejsze oferty wyprzedały się jeszcze przed „czasami kowidowymi”, a luty minionego roku wyczyścił magazyny do zera. Na półkach sklepowych jednak nie brakuje ofert wykorzystujących platformę AR – 15 i magazynki Glock’a. Znajdziemy składane w Polsce SOG’i, amerykańskie Nordic, Anderson, Faxon Bantam, JP, Wilson Combat, niemieckie Schmeisser’y – ceny różne, bo od 5 tysięcy zaczynając, a kończąc na kilkunastu… Jednak, kto szuka broni „for fun” lub do dynamicznych strzelań w ruchu, powinien szczególnie rozważyć zakup karabinków PCC w oparciu o platformę AR – 15 i austriackie magazynki.

           DB9R jest stabilny w szybkim ogniu nie bez powodu – bez magazynka, doposażony w kolimator i chwyt przedni waży 2887 gramów. 33 naboje wraz z długim magazynkiem ważą ponad 500 gramów. 3.4 kg to już przyzwoita masa dla szybkiej dziewiątki. Karabinek jest bardzo zwarty, bo z kolbą złożoną ma 63 cm. W najdłuższej pozycji otrzymujemy broń o długości 70 cm – subiektywnie brakuje kilku centymetrów i przydałaby się nakładka przedłużająca stopkę/trzewik kolby. Ergonomia platformy AR – 15 jest doskonała, wspominaliśmy o tym już wielokrotnie i kto pracuje na co dzień z projektem Stonera, wie o czym mowa. Konstrukcja nabiera dodatkowej wartości w konfiguracji z nabojem 9mm. Wydaje się, że to wyśmienita propozycja dla służb mundurowych, które korzystają z broni krótkiej Glock’a. Policjant wyposażony w G17 na pasie i przykładowo DB9R otrzymuje zestaw doskonały – korzysta z tych samych, dwurzędowych i bardzo pojemnych magazynków. Taka kompatybilność w zasięgu pary rąk jest nieoceniona – to daje poczucie bezpieczeństwa. Poza tym DB9R wygląda naprawdę rasowo. Sam układ broni, kąty nachylenia chwytu głównego, długiego magazynka, wypchniętego do przodu kolimatora wręcz nasuwają obraz dynamicznego zwierzęcia rwącego się do skoku. DB9R i jego pochodne to bronie stworzone do ruchu, do walki w ciasnej zabudowie, w pomieszczeniach – to również inny wymiar broni, coraz mocniej futurystycznej, muskularnej, zwartej, sprężystej. Kto czuje broń, ten rozumie i widzi w tej konstrukcji bardzo skuteczne i sprawne narzędzie do wykorzystania nie tylko na pistoletowej osi strzelnicy.