DIAMONDBACK DB 9 IV GENERATION

 

DIAMONDBACK DB9

 

 

          Kategoria broni EDC jest chyba najbardziej wymagającą pośród rozległej przestrzeni obejmującej broń krótką. Rygory na tym polu są szczególne, bo trzeba być dość małym, ale na tyle dużym, żeby dało się bezpiecznie broń wydobyć, pewnie uchwycić i oddać kontrolowany strzał; dodatkowo trzeba być lekkim, ale nie do przesady, bo 9 - tka Lugera to nabój wysokociśnieniowy; jednocześnie łatwym w obsłudze i ukryciu, w miarę celnym, a przede wszystkim niezawodnym i skutecznym! W szranki stają więc bronie strzelające przynajmniej kulą w kalibrze 9mm i z energią początkową bliską choćby 250J.

        Krótkolufowe rewolwery z powodzeniem zasłużyły na miano pierwszorzędnej ochrony osobistej - są przecież nieduże, potrafią być lekkie - a pomimo tego komfortowe w strzelaniu, są celne i gotowe do natychmiastowego użycia, potrafią też razić skuteczną amunicją defensywną. Bezproblemowo wykorzystamy w łusce rewolwerowej ciężką kulę ołowianą, lekką i szybką półpłaszczową, również obezwładniającą z pociskiem gumowym, śrutowym, gazowym czy plastikowym. Z pistoletami w materii doboru kuli już wcale nie jest tak łatwo, tutaj zawsze dochodzi zakres automatyki broni i skutecznego jej przeładowania. Pistolet oferuje też znacznie mniejszy wachlarz doboru kul specjalnych właśnie ze względu na problemy z dostarczaniem naboju do komory. W rewolwerach króluje nabój .38 SPL, czasem mocniejszy .44 SPL. Z kolei .357 Magnum należy już do innej kategorii broni defensywnej, choć każdy rewolwer w tym kalibrze może strzelać nabojem .38 SPL. Stąd niezwykle atrakcyjne są krótkolufowe rewolwery .357 Magnum wykorzystujące te same szkielety i prawie identyczne gabaryty. Możliwość wykorzystania w sytuacji kryzysowej ciężkiej kuli o energetyce zbliżonej do 500J jest nieprzeceniona. Strzelanie z małego rewolweru .357 Magnum jest do opanowania również dla mniej doświadczonych strzelców, a odpowiednie okładki chwytu i trening strzelecki pozwalają okiełznać dodatkową energię. Lekki i mały pistolet w kal. 9x19, a szczególnie wykorzystujący amunicję +P, da się we znaki każdemu i raczej nie przypadnie do gustu kobietom. Cykliczne czynności związane z wydobyciem z kabury małego pistoletu, przeładowaniem, odpowiednim uchwyceniem broni i oddaniem kolejnych, świadomych strzałów, w subiektywnej ocenie autora artykułu, jest trudniejsze. Indywidualne doświadczenie skłania do wyboru lekkiego rewolweru w celach defensywnych niźli małego pistoletu strzelającego silnym nabojem. Można szukać też kompromisów, któych na rynku nie brakuje, np. Walther PPK, Ruger LCP, DB 380, Kimber Micro Raptor. W pistoletach nabój .32 ACP wciąż jest przyzwoity; wyposażony w kulę półpłaszczową jest też w miarę skuteczny i komfortowy w strzelaniu, jednak lata temu oddał palmę pierwszeństwa pociskom 9 milimetrowym. O ile nabój .380 ACP uchodzi za w miarę mocny, dający pewność i poczucie komfortu w niedużej broni, to już pistoletowa 9 - tka Lugera lub 45 – tka opakowane w małogabarytowy, lekki i wąski pistolet wychodzą poza ramy przeciętnych umiejętności strzeleckich - a te będą szczególnie niezbędne do bezpiecznej i skutecznej obsługi bohatera dzisiejszego testu...

          Amerykański Diamondback DB 9 IV Generacji kusi gabarytami, silnym nabojem i ceną – łatwo więc było o pokuszenie… Sześć 9 – tek Parabellum w pudełeczku ważącym ledwie 380 gramów może zawrócić w głowie! Szkielet w najszerszym miejscu, tuż przy zatrzasku zamkowym ma 22 mm, zaś w zamku tylko 20 mm. Pełna długość zamyka się w 145 mm, wysokość w 102 mm… Masa załadowanej sześcioma kulami broni rośnie ledwie do 450 gramów! Chyba nie da się wykonać broni o mniejszych gabarytach niż amerykański DB 9 IV. Pistolet faktycznie ginie w czeluści kieszeni marynarki, wojskowego polara czy pocket holster. Tutaj jednak trzeba zwrócić uwagę na fakt, że każdy mały pistolet wyposażony w dość szeroki magazynek jest i tak bardziej widoczny w kaburkach kieszonkowych od zaokrąglonego, ptasiego chwytu rewolwerowego; szczególnie testowane wcześniej Ergo Grip’y wypadają pod tym kątem znakomicie.

         W DB 9 należy jednak pochwalić elementy, które są niedostępne dla lekkich szkieletów "J" S&W– to przede wszystkim pojemniejszy magazynek, możliwość dodatkowego naboju w komorze nabojowej i wyższe prędkości dla pocisków 9x19. 7 szybkich „Lugerków” to zdecydowanie o dwa więcej od wielu bębnów małych 38 – emek. Pistolet możemy bezpiecznie przenosić z nabojem w komorze nabojowej, co pozwala użyć jej równie szybko jak rewolweru. Wewnętrzna blokada iglicy w postaci potężnego kołka jest naprawdę świetnym i wystarczającym zabezpieczeniem. Mechanicznie DB 9 jest kopią Glocka - to plastikowa dziewiątka, wyposażona w mechanizm uderzeniowy igliczny, ryglowana komorą nabojową w oknie wyrzutowym zamka, z wymuszonym przekoszeniem w płaszczyźnie pionowej. Nawet sposób rozkładania jest ten sam i nawiązuje do małych występów w szkielecie ściąganych w dół po zrzuceniu napiętej iglicy. Kąt chwytu raczej przypomina 1911 (i niestety jest to dużą wadą broni), jednak sam system uderzeniowy, blokada iglicy, przyrządy celownicze są takie same – DB 9 wykorzystuje nawet muchę i szczerbinę z Glocka 42/43… 

       Pistolecik w średniej dłoni leży naprawdę dobrze, choć chwyt obejmują tylko cztery palce. Z kolei magazynek z kopytkiem tworzy już zgraną parę ze strzelcem i pozwala na pełny chwyt. Na niewiele jednak się to wszystko zda, bo częste strzelanie z DB 9 wskazywałoby na skłonności masochistyczne. Pistolet o masie niewiele ponad 380 gramów (z pustym magazynkiem) to nad wyraz energiczne źrebię. Odczujemy już pierwsze strzały – zdrętwieje nam palec strzelający, zaś niewprawna dłoń dostanie realne, krwawe cięgi od zamka i nazbyt wysokiego podparcia. Niższa korekta chwytu spowoduje tylko nieznaczne zmiany w odczuwaniu nieokiełznanego podrzutu i odrzutu małej broni. Rękawice ochronne są niezbędne w treningu, a nawet te, w którymś momencie zostały porwane w przestrzeni kciuka i palca wskazującego. DB 9 jest narowiste, zgryźliwe i szorstkie… Ale diabelnie celne i skuteczne – nawet 25 metrów nie stanowi szczególnego wyzwania, bo cel wielkości dużej dłoni obrywa sukcesywnie (dokładne celowanie w pozycji siedzącej i z wykorzystaniem prowizorycznej podpórki). W strzelaniu instynktownym na krótszym dystansie pomaga nam doskonały układ celowniczy z wyraźnymi, żółtawymi punktami na szczerbinie i czerwoną kropką na muszce. Przyrządy są stalowe, montowane na śruby i jaskółczy ogon, a co istotne korzystamy z projektów małych Glocków. Ponoć szczerbina ma tendencję do odkręcania się, jednak u nas nie zauważyliśmy żadnych problemów.

         Lufa mierzy ok. 74,5 mm, z czego prowadzenie dla kuli wynosi ok. 59 mm. Posiada sześć bruzd prawoskrętnych i trzeba przyznać, że to jedna z gorzej wykonanych luf we współczesnej broni krótkiej – pola i bruzdy gwintu są niechlujne, z zadziorami, źle wykończone, z widocznymi śladami po obróbce narzędziowej. Przejrzeliśmy kilka egzemplarzy i wyglądają identycznie – albo Diamondback nie dba o wnętrze lufy, albo zaścianek Europy od "braci z Hameryki" otrzymuje produkty gorsze jakościowo; o co podejrzewaliśmy też Glocka. Ciekawostką jest fakt, że testowany Kahr CM9 wykazywał „złuszczenie” już po kilkudziesięciu strzałach; podobnie wyglądały lufy w G17 III generacji z nowszych linii produkcyjnych. Z drugiej strony, oprócz estetycznych dolegliwości, lufom niczego nie brakuje. Mało tego, producent z Cocoa na Florydzie przetestował broń do amunicji +P. Lufa, może nie wygląda, jest cienkościenna, wykonana wewnątrz niedbale, jednak możliwość sporadycznego odpalenia mocniejszej 9 – tki to obietnice atrakcyjniesze od konkurencji. Komu jednak potrzebna kulka +P, skoro pistolecik i tak ma wystarczające osiągi? Pocisk XTP Hornady 115 gr rozpędza się do 322 metrów na sekundę, FTX jest tylko o 10 metrów wolniejszy, co daje nam skuteczność w stosunku do naboju .38 SPL +P JHP 125 gr wyższą o ok. 70J. Jeśli 320 J w małym rewolwerze wystarcza, to ponad 380 w pistolecie jest aż nadto. Prędkości dla tej samej kuli XTP Hornady wystrzeliwanej z lufy bruzdowanej 120 mm wynoszą średnio 350 m/s.

         Wybór zależy od strzelca – jeśli ktoś potrzebuje porządnej broni do defensywy wymagającej minimum umiejętności, niech wybiera krótkolufowego snubnose’a; jeśli nie obawia się mocnego huku, dysponuje odpowiednią, wyćwiczoną techniką dobywania pistoletu, przeładowania i strzelania, to DB 9 będzie również niezłym wyborem. Mniejszego opakowania dla naboju 9x19 nie znajdziemy – projektant znał się dobrze na swojej robocie i stworzył skuteczne „DiaBlątko”. Co należy szczególnie zaznaczyć - DB 9 nie kaprysi. W czasie testu wystrzeliliśmy ponad setkę różnej amunicji, i oprócz wierzgania, kopania, gryzienia, i subiektywnie - mocniejszego huku z krótkiej lufy, nie mieliśmy żadnego zacięcia. Pistolecik jest wszystkożerny, strzela ze 115/125 granowych XTP, FTX, FMJ, JHP, i jest ponadprzeciętnie celny!

        Sam spust jest łatwy do opanowania, dość twardy, z krótkim resetem, przeciętnie długą drogą jałową i wyraźnym momentem „przełamania”. Język spustowy jest niestety wąski i stalowy, co daje się bardzo mocno we znaki przy kolejnych strzałach. Nie znajdziemy też tutaj "języczka" zabezpieczającego jak w Glockach! Zamek pozostaje w tylnym położeniu po opróżnieniu magazynka; można go zrzucić świetnie działającym zatrzaskiem lub przez przekoszenie. Zatrzask zamka jest nieduży, płaski, ale łatwy w obsłudze; zwiększa szerokość broni tylko o 2 mm; jest też estetycznie wykończony, zaokrąglony. Broń ogólnie nie ma żadnych zadziornych elementów; świadomym zabiegiem jest oczywiście agresywna faktura chwytu lub poprzeczne rowkowanie zamka, ale te elementy obligatoryjnie potrzebują nieco ostrzejszych krawędzi.

           Zatrzask magazynka jest mały, nie wystaje poza obrys broni, ale jest wyczuwalny; problemów przysporzą nam jednak gabaryty broni, w której środkowy palec prawej dłoni przytrzymuje owy zatrzask przy próbie nacisku kciukiem. Wymaga ten zabieg zmiany układu trzymania broni lub ćwiczeń z szybką wymianą magazynków. Pistolet ma mocną sprężynę powrotną, jednak daje się przeładować nawet osobom o słabszej kondycji. Tutaj pewnym problemem jest składanie broni i możliwość jej błędnego złożenia. Trzeba zwrócić uwagę na fakt, że żerdź sprężyny jest dwuczęściowa; czasem nie układa się w gnieździe prawidłowo i sama żerdź po złożeniu wystaje poza przednią część zamka. Samodzielnie należy rozwikłać tę zagadkę i znaleźć odpowiednią pozycję w brodzie lufy i w gnieździe zamka. Warto o tym pamiętać, bo nie jest to wadą a skłonnością dwuczęściowej żerdzi do lekkiego "przełamywania się" pod wpływem nacisku mocnej sprężyny.

           Sporym mankamentem wszystkich pistoletów krótkolufowych w kalibrze 9x19 jest huk i bardzo mocny podrzut/odrzut lekkiej broni. Plastikowy szkielet pochłania część odrzutu; pomaga też dość obszerny, agresywnie nacinany chwyt; również pusta przestrzeń (na wzór Glocka) w tylnej części absorbuje jakąś część energii. Szkoda, że projekt nie wygospodarował tej przestrzeni dla "ratunkowego" naboju domykanego zaślepką. Glock niegdyś oferował to praktyczne rozwiązanie. Kto jednak lubi majserkować, znajdzie prosty sposób na dodatkową kulkę w obrębie broni. Subiektywnie brakuje kilku milimetrów na dłuższy "ogon bobra", ten zwiększyłby długość broni, ale poprawa podparcia i ochrona dłoni byłyby bezcenne...

          Podsumowując, DB 9 i tak jest wart marnych pieniędzy, za które jest oferowany w USA, również na rodzimym rynku. Celna i skuteczna, skrajnie mała i lekka, niezawodna broń to atuty nie do przecenienia – a cena 1190 zł za 9 – tkę Lugera wydaje się naprawdę mizerna. Pistolet nie jest na pewno wzorcem dla broni EDC, raczej rozpatrywalibyśmy go w przestrzeni "deski ratunkowej", broni na wszelki wypadek. Owszem można go mieć zawsze przy sobie, jednak wydobycie go z kaburki, a przede wszystkim skuteczne opanowanie podczas szybkiego ostrzału nieco zniechęcają do użycia... 

        Miłym gadżetem od Diamondbacka jest czerwona kłódeczka bezpieczeństwa, plastikowa flaga, naklejka DB Firearms, a wszystko  dostarczane w zestawie ze zgrabnym, kodurowym etui z logo producenta. Próżno szukać czasem takich dodatków u producentów droższych marek. W głównym, tekturowym pudle znajdziemy też instrukcję, jednak już nie drugi magazynek... Dodatkowy musimy dokupić - cena ok. 220 zł. Warto mieć przynajmniej dwa, bo produkuje je włoski ACT-MAG i są naprawdę wyśmienite, sześcionabojowe, polerowane, błyszczące, z pomarańczowym podajnikiem, logo DB i otworami kontrolnymi – klasa premium.