MSBS GROT 10.5"

GROT S10 FB M1 10.5”

        O polskiej broni modułowej wiele już powiedziano, sporo też krąży mitów o jej wadach i zaletach, karabinek trafił do użytkowania wojskowego i cywilnego, stąd wykorzystaliśmy skwapliwie okazję do praktycznego testu broni. Do prób otrzymaliśmy Grota w wersji subkarabinkowej, z lufą 10,5”, w fabrycznej konfiguracji. Wewnętrzne dziwactwo podpowiadało co prawda, żeby na krótką rurę założyć od razu kolimator, jednak wykonanie przyrządów celowniczych stoi na wysokim poziomie, a zmiany oczek przeziernika są tak doskonale dobrane do kształtu osłony muchy, że zostaliśmy przy macierzystym zestawie.

        Karabinek budzi na pierwszy rzut oka bardzo pozytywne emocje – żadnych zadziorów i niedoróbek, świetne materiały, gładkie aluminium komory zamkowej, świetny chwyt Magpula, składana i praktyczna kolba, kanelowana lufa – po rozbiórce i oględzinach można stwierdzić, że to klasa Siga, warta swoich 7 tysięcy złotych.

        Grot zyskuje już na wstępnych oględzinach, wydawałoby się, że to ten sam system co w AR – krótki skok gazowy, sporo aluminium, magazynki w standardzie STANAG. Nic bardziej mylnego, bo Grot to zaawansowany technicznie system modułowy, w którym jedna komora zamkowa i kompatybilność większości części w systemie MSBS pozwalają na zbudowanie broni w układzie bezkolbowym, bezproblemową wymianę luf, szybką zmianę stron wyciągu łusek, obsługę dla osób leworęcznych, wykorzystanie tych samych komór spustowych, zamków, mechanizmów powrotnych, natychmiastowe wykorzystanie sztywnych szyn do optoelktroniki. Wymiana mechanizmów, rozkładanie do podstawowego czyszczenia nie powinny sprawiać trudności – komora zamkowa, spustowa i osłona lufy są montowane na solidnych kołkach z blokadą przed zgubieniem. Rozkładanie pełne wymaga kluczy imbusowych i typu Torx – tutaj należy zaznaczyć, że Grot ma bardzo estetyczne wykończenie, nie tylko aluminiowa komora zamkowa czy plastikowa komora spustowa stoją na wysokim poziomie obróbki, ale nawet śruby i kołki wyglądają wzorowo. Zadbano o detale – na przyrządach celowniczych mamy sygnatury FB, z lewej strony komory zamkowej widnieje duży znak FB, kaliber 223, znacznik państwowy PL, rok produkcji i co najważniejsze generalski naramiennik z nazwą karabinka nawiązujący do pseudonimu generała Stefana Roweckiego, na którego cześć nazwano system modułowy radomskiej broni. Z prawej strony komory zamkowej mamy godło państwowe i duże FB na plastikowej komorze magazynka.

           Broń jednak nie jest na wskroś polska i widać ewidentnie romans z USA w formie chwytu Magpula (na marginesie świetnego chwytu, z rewelacyjną, agresywną fakturą, która dłoni nie kaleczy, a leży wyśmienicie) oraz łoża przedniego w systemie M – LOK, również produkowanego pod patronatem Magpula. Górna szyna picatinny posiada 40 zębów, numerowanych od 10 do 50 – nie ma problemu, aby zamontować dowolny zestaw urządzeń optoelektronicznych. Kto jest wytwórcą komory zamkowej wraz z szyną trudno określić, miejmy nadzieję, że FB Radom, choć widocznym jest wykonanie ze standardem M – LOK.

           4 – stopniowa kolba jest składana na prawą stronę i posiada dodatkową regulację baki policzkowej – udało się wyregulować ją w czterech poziomach. Kolba nie posiada żadnych sygnatur i oznaczeń producenckich, ważne jest jednak to, że to dobry produkt spełniający wymagania strzelca – dodatkowo służy jako zatrzask mechanizmu oporopowrotnego. Zarówno w kolbie, nad chwytem w komorze spustowej oraz w przedniej części łoża umieszczono solidne gniazda do pasa nośnego z mocowaniem szybkowyczepnym – doskonałe i błyskawiczne rozwiązanie. Na kolbie umieszczamy pas jednopunktowy typu bangee lub wzdłuż broni klasyczny dwupunktowy. Broń jest bardzo składna, szczególnie zawieszona na pasie bangee, a po złożeniu kolby łatwa do transportu lub ukrycia.

          Z rozłożoną kolbą karabinek ma 78 cm długości, po jej złożeniu tylko 56 cm. Szerokość obustronnej rączki zamkowej to 85 mm – niemało, jednak to broń wojskowa, tutaj ten wymiar nie ma znaczenia. Odczujemy jednak masę małego Grota – pusta broń bez magazynka waży ok. 3440 g, jednak z plastikowym magazynkiem załadowanym 30 nabojami jej masa wzrasta prawie do 4 kg – to dużo jak na subkompakt z lufą 10,5”. Doposażenie broni w kolimator i chwyt przedni podniesie masę o kilkaset gramów, co dla żołnierza, który transportuje na plecach zapas amunicji i dodatkowego osprzętu może być już uciążliwe. Od subkompaktu z krótką lufą oczekujemy masy rzędu 3,5 kg z osprzętem, z kolei spora masa być może wróży wysoką jakość produktu i ku tej wersji się skłaniamy.

          Co z praktycznością broni? Wspomniane przyrządy celownicze, obok świetnej jakości są bardzo czytelne, to jedne z najlepszych przyrządów przeziernikowych z jakimi przyszło nam pracować. Wysoka mucha posiada  regulację wysokości, równie wysoka, bo 40 mm szczerbina została wyposażona w regulację boczną za pomocą wygodnej śruby. Oprócz regulacji mamy do wyboru trzy oczka przeziernika wybierane obrotowo – rozwiązanie jest świetne, precyzyjne – duże oczko wypełnia idealnie kształt osłony muchy wyfrezowany w formę „U” i pozwala na szybki ostrzał bliskich celów, najmniejsze służy strzelaniom precyzyjnym.

         Kanelowana lufa sprzyja celnemu strzelaniu i dobrze odprowadza ciepło, co jest bardzo istotne przy amunicji 223 – fakt ten potwierdzają niezależne testy, które były odpowiedzią na narzekania względem przegrzewania się broni – tutaj najgorzej wypadał Beryl, który po szybkim ostrzale osiągał temperatury powyżej 120 stopni. Do łoża możemy dopiąć dowolne urządzenie w systemie picatiny, również chwyt przedni, gdyby było za gorąco… Lufa została wyposażona w wydajny, szczelinowy tłumik płomienia. Rączka zamkowa, podobnie jak w systemie AR służy tylko przeładowaniu i rozłącza się od suwadła w czasie strzelania.

          Karabinek jest wyposażony w ergonomiczny, obustronny zatrzask zamka wkomponowany w kabłąk spustu i obsługiwany przez palec spustowy – wzorcowe rozwiązanie. Podobnie jest z zatrzaskiem magazynka, który możemy obsługiwać palcem wskazującym lub kciukiem słabszej ręki – w podobnym miejscu z lewej strony kamory spustowej mamy zatrzask zamka w karabinkach AR.

         Niestety jest też łyżka dziegciu pośród zachwytów nad Grotem – przekombinowany bezpiecznik w wersji cywilnej – skrzydełko w pozycji odbezpieczonej (tutaj w dół) blokuje palec obsługujący spust – ta pozycja powinna zostać zarezerwowana dla bezpiecznika przed strzałem (tutaj skrzydełko z kolei jest wzdłuż lufy), wtedy mamy wyraźny sygnał, że broń jest zabezpieczona. W czasie strzału palec spustowy powinien swobodnie spoczywać wzdłuż bezpiecznika i lufy oraz obsługiwać zatrzask magazynka. W przypadku rozwiązania fabrycznego, bezpiecznik w pozycji odbezpieczony, znajduje się w dole i wrzyna się w przestrzeń stawu łączącego palec wskazujący z dłonią. Ktoś zepsuł to specjalnie? Nie chce się wierzyć, że broń dopracowana w szczegółach posiada tak istotną wadę. Rozwiązanie generuje pozycję słabszego i niskiego chwytu broni, ewentualnie zmusza do modyfikacji skrzydła bezpiecznika. Bezpiecznik jednak można obsługiwać swobodnie kciukiem słabszej dłoni, co jednak i tak zmusza do zwolnienia wcześniej przyjętego chwytu.

         Resztę rozwiązań należy rozpatrywać wyłącznie pod kątem zalet. System gazowy wykorzystuje standardowe odprowadzenie gazów przez boczny otwór w lufie. Mamy tutaj krótki skok gazowy realizowany jednak nieco inaczej jak w konstrukcjach AR. W komorze gazowej posiadającej w przedniej części prosty regulator/zawór gazowy umieszczony jest nieduży tłoczek (analogiczny do tego w AK, tyle że swobodny), dalej mamy dłuższe tłoczysko z własną sprężyną, które uderza bezpośrednio w czoło suwadła. W suwadle porusza się zamek z sześcioma ryglami – tutaj należy zaznaczyć, że zamek można złożyć na dwa sposoby, obracając go o 180 stopni i tworząc wersję w z wyciągiem na lewą stronę. Gdybyśmy potrzebowali takiego rozwiązania, musimy pamiętać, aby przełożyć również zaślepkę i odbijacz łusek mocowane śrubami typu Torx. Proste, łatwe, praktyczne – to właśnie uniwersalność systemu MSBS.  Krótką komorę gazową możemy czyścić przez wykręcenie zaworu gazowego i wyciągnięcie tłoczka. Regulator gazowy ma dwa przełożenia, jedno do sprawnego działania automatyki broni, drugie do blokady suwadła przy strzelaniu, np. z wykorzystaniem tłumika dźwięku i wykorzystaniem pełnej energii słabszej amunicji. Z plotek doszły nas słuchy, że regulatory gazowe mają tendencję do wypadania – nie jesteśmy w stanie zweryfikować, czy regulator jest gubiony przypadkiem przez „wotowców” czy wypada w czasie strzelania. Ponoć pękają też napinacze/rączki zamkowe – faktycznie użyty plastik jest tutaj gorszej jakości. 

        Grot to z pewnością dobra i nowoczesna konstrukcja, FB Radom na pewno nie ma się czego wstydzić na tle konkurencji – system MSBS ma duże szanse wygrywać z większością tanich AR – ów. Dużą masę broni i szczególnie źle rozwiązany bezpiecznik uznalibyśmy za jedyne, konkretne wady Grota. W kolejnym teście spróbujemy porównać rodzimą konstrukcję do klasycznego i dwukrotnie tańszego, budżetowego AR – a w wersji M4.