KUPUJEMY REWOLWER UŻYWANY

 

             Rewolwery od dziesięcioleci cieszą się niesłabnącą popularnością, uwielbiają te pękate cudeńka szczególnie tradycjonaliści, uroku i użyteczności nie odmówią zwolennicy szybkostrzelnych pistoletów, a szczególną opieką otoczą bębenkowce kobiety. Z racji szerszego z biegiem czasu dostępu do broni palnej w Polsce coraz więcej osób zastanawia się właśnie nad zakupem klasycznego cylindra. Problemu nie ma, kiedy konsument dysponuje gotówką i zamierza zakupić broń nową, zawsze znajdzie się konkretny sprzedawca, który poleci odpowiedni model. Kłopoty zaczynają się w momencie zakupu rewolweru używanego…

  1. Priorytety.

W pierwszej kolejności powinniśmy określić nasze priorytety i preferencje. Czy jesteśmy kolekcjonerami, potrzebujemy broni sportowej, bojowej do szybkich strzelań defensywnych, mamy zamiar strzelać wyłącznie do tarczy, czy broń będzie noszona stale przy sobie i ma służyć ochronie osobistej, a może tylko ochronie domu. Czasem jest jednak tak, że po prostu chcemy mieć rewolwer, sprawny, użyteczny i ładny…    

  1. Gdzie kupować.

Jeśli już określiliśmy nasze cele, poszukajmy broni. W sieci sprzedaży koncesjonowanej można spotkać naprawdę solidne egzemplarze i nie jest do końca prawdą, że sklepy sprowadzają broń hurtowo na kilogramy, jest sporo uczciwych sprzedawców dbających o klienta.

Zdecydowanie łatwiej jednak zakupić dobry rewolwer od użytkownika prywatnego, szczególnie kolekcjonera, który to z racji swej chorobliwej fascynacji pielęgnował swe maleństwa, czyścił, podchlebiał, specyfików nie żałował. Najczęściej takowy kolekcjoner z żalem rozstaje się ze swoją klameczką, ślinę przełyka i dopytuje, czy aby trafiła w dobre ręce… Takowego kolekcjonera, drugi pasjonat wyczuje już na telefon. Wtedy nie pozostaje nic, a brać gotówkę i promesę! Broń od kolekcjonerów zazwyczaj jest zadbana! Ba! Niestrzelana! Najczęściej to leżaki sejfowe, które więcej widziały polerki niźli ołowiu. Warto szukać dobrej broni u kolegów klubowiczów, najczęściej każdy klub ma tablicę ogłoszeń, poza tym pozostaje poczta pantoflowa. Kolega klubowy to najlepszy punkt zakupu dobrej broni, niechby spróbował ukryć jaki mankament…

Z opinii wielu użytkowników wynika, że duże sklepy z bronią nie przywiązują specjalnej wagi do klienta detalicznego - kolekcjonera, zysk na takim mizerny, a kolekcjonerzy to zwykle ludzie mniej zasobni finansowo od myśliwych. W sklepach takowych broń najczęściej nie jest szczególnie zadbana, pozbawiona jest dodatków, typu: oryginalne pudło, dodatkowe magazynki, karta przystrzelania, wycior. Z opinii uzytkowników wynika, że część sprzedawców faktycznie broń sprowadza hurtowo zza zachodniej granicy, oferując ją bezpośrednio po zakupie, stąd nabycie rewolweru używanego niesie ze sobą spore ryzyko przyszłej frustracji. Dobrze mieć ze sobą doświadczonego kumpla, który pomoże, doradzi, sprawdzi, zmierzy. A parę rzeczy w rewolwerach przydałoby się też zmierzyć…

  1. Zakup broni.

  1. Do kupna rewolweru przydałyby się następujące gadżety: 6 zbijaków w odpowiednim kalibrze, szczelinomierz, lupka, latarka, szmatka, dobry wycior, szczotka do usuwania zabrudzeń, preparat do czyszczenia broni, może być ale niekoniecznie wałek drewniany o średnicy lufy i odpowiedniej długości.

  2. Szukajmy broni markowej,  w Polsce znajdziemy sporo doskonałych wyrobów S&W, czasem pojawiają się Rugery, dobrą opinią cieszą się Taurusy, Rossi, drogie będą Colty. Amerykańska broń będzie problemowa w serwisie, łatwiejsze w naprawach, ale i mniej niezawodne w działaniu będą bębenkowce Arminiusa. Dużą popularnością i również dobrą opinią cieszyły się hiszpańskie Astry.

  3. Skoro już wiemy do czego nam bębenkowiec będzie potrzebny i już stoimy przed jego obliczem, to sprawdźmy przede wszystkim stan ogólny broni. Na pierwszy rzut oka widać, czy broń jest znoszona, powycierana, ma obicia, zarysowania, oryginalne okładki chwytu, jest rozklekotana.

  4. Sprawdźmy następnie stan lufy. W tym celu światło latarki kierujemy na ściankę oporową bębna. Jeśli bruzdy i pola są w dobrym stanie, nie mają zarysowań, pęknięć, wżerów korozyjnych, to przystępujemy do dalszych oględzin. Czasem lufa jest zabrudzona, ma odłożone resztki ołowiu. Jeśli sprzedawca godzi się na to, zalejmy ją na chwilę dostępnym preparatem i przeczyśćmy. Lufa powinna się błyszczeć, nie może mieć rozdęć, przepalonych okręgów. Ważna jest zarówno korona lufy, jak i stożek przejściowy. Nie łudźmy się jednak, że broń sprowadzana z Niemiec, pochodzącą z lat 70 – tych i kosztująca 1200zł będzie przedstawiać stan kolekcjonerski. Drobne mankamenty należy przyjąć z rozsądkiem.

  5. Skoro lufa, stożek przejściowy i stan ogólny nie budzi zastrzeżeń, sprawdźmy działanie mechanizmów broni. Ładujemy cylinder zbijakami i sprawdzamy broń w systemie DAO/SA. Spust powinien być gładki, pewny, cylinder obraca się o kolejną komorę i ustawia zawsze w odpowiedniej pozycji. Bęben nie może przeskakiwać o kolejną komorę, zostawiając poprzednią nieodstrzeloną W systemie SA odwiedziony kurek powinien trzymać się pewnie, nie ma prawa spadać z zaczepu po popchnięciu go kciukiem w kierunku szkieletu. Jeśli spada, niezbędna jest ingerencja rusznikarza!

  6. Sprawdźmy od razu, czy rewolwer zachował osiowość bębna i lufy, czy cylinder ma luzy na zatrzaskach - przednim pod lufą i tylnym w ściance oporowej. Drobny luz cylindra jest normalny przy użytkowaniu, choć wymagajmy mocnego trzymania bębna w zatrzasku. Sprawdzamy każdą komorę na odciągniętym kurku. Istotny jest zatrzask przedni pod lufą. Tutaj zużyty rygiel będzie chwiał cylindrem na boki. Naprawa wymaga najczęściej sprowadzania części z zagranicy, a są to drobne elementy rozpoznawane na bazie katalogów części: rollepiny, sprężynki, same zatrzaski. Rozchwianie bębna na boki oznacza brak osiowości w czasie strzelania i poważne ryzyko uszkodzeń. Luzy te najczęściej są niewielkie i nie wpływają na automatykę broni, jeśli jednak widzimy poważne zaniedbania, zrezygnujmy z zakupu. Ważnym czynnikiem jest osiowość cylindra i lufy, tutaj możemy po prostu zajrzeć w lufę latarką i określić prawidłową oś na każdej komorze. Można użyć w tym celu drewnianego wałka i wyczuć opory na ściankach bębna. Logiczne, że brak osiowości, będzie skutkował przeciskaniem się pocisku przez stożek przejściowy i jego deformacją, co wpłynie na celność, ale może też zagrozić strzelcowi w trakcie odpalania wysokoenergetycznej amunicji.

  7. Na otwartym bębnie sprawdźmy również jego osiowość i pracę. Trzymając broń poziomo, otwieramy cylinder, kręcimy bębnem. Cylinder nie powinien chwiać się na boki, jeśli tak jest, świadczy to o „kowbojskim” zamykaniu bębna lub jego mechanicznym uszkodzeniu. Cylinder przy kręceniu powinien pracować w miarę cicho i bez oporów - czasmi wystarczy przesmarowanie elementów.

  8. Iglica w starszych rewolwerach S&W jest umieszczona w kurku, powinna być sprężysta i nie chwiać się na boki. W S&W powinna wystawać ze ścianki oporowej na 0,75mm. Większość nowszych rewolwerów ma iglicę umieszczoną w ramie i dźwignię pośredniczącą - to solidne i bezpieczniejsze rozwiązanie (od początku produkcji w Rugerach serii Six).

  9. Pozostają nam szczeliny w przestrzeni cylinder – ścianka oporowa bębna, cylinder – stożek przejściowy lufy. Amerykańska prasa podaje wartość dla rewolwerów S&W – od 0,076 do 0,152mm dla szczeliny między bębnem a stożkiem przejściowym. Stanisław Żyła w monografii S&W mod. 686 podaje wartość idealną dla tej klasy broni od 0,10 do 0,12mm. Pamiętajmy jednak, że czasem broń, schodząc z fabryki, ma te wartości zaburzone. Istotny w tym miejscu jest raczej kształt i powtarzalność owych szczelin, które powinnny być prostopadłościenne i równe dla wszystkich komór. Czasem każda ze szczelin jest inna, nawet do tego stopnia, że utrudnia obrót bębna - rezygnujmy wtedy z zakupu. Różnice w uszczelnieniu będą skutkować inną prędkością pocisków dla każdej z komór.

  10. Szczelina między płytką oporową bębna a spłonką załadowanego naboju powinna wynosić od 0,15 do 0,30mm, jednak tutaj duży wpływ będą miały same naboje. Stąd tę wartość należy oszacować na zużytych spłonkach, raczej pod kątem ich zbicia przez iglicę. Nadmiernie wystająca iglica będzie dziurawić spłonki, zbyt płytka nie odpali naboju.

  11. Podsumowanie.

Jak widać zakup rewolweru nie należy do zadań łatwych i jest obarczony dużym błędem kupującego. Często sprzedający również nie ma odpowiedniej wiedzy w tej materii, stąd nie wińmy nikogo zbyt pochopnie. Rewolwery są zdecydowanie bardziej wymagające od pistoletu, choćby ze względu na potrzebę solidniejszego czyszczenia aż pięciu - sześciu - siedmiu komór. Rewolwer ma tendencję naturalną do zabrudzeń, szczególnie w przestrzeni stożka przejściowego, gdzie już po kilkunastu strzałach można zauważyć spadek celności, mocne okopcenie, odkładanie ołowiu.

           Cóż, znając mankamenty rewolwerów oraz ich zalety, wiemy, czego oczekiwać. W zamian otrzymujemy niejednokrotnie ponadczasowe piękno wyrzeźbione w surowej, nierzadko pancernej stali. Miłośników klasycznych zgrabnych cylindrów na pewno nie zabraknie… Powodzenia.

GROMKOLEKCJONER