STEYR - PIEPER MOD.1909

STEYR - PIEPER MOD. 1909

 

       Myliłby się ten, kto by uznał, że Austriacy, tworząc w latach 80 – tych Glocka nie mieli tradycji w produkcji broni palnej. Rewolwer centralnego zapłonu z samonapinaniem konstrukcji Leopolda Gassera o nazwie roboczej M.70 kalibru 11 mm przyjęto w 1869 roku. Armata ta ważyła ponad 1350 g, strzelała nabojem o długości łuski 36 mm, pociskiem o masie ponad 20 g, broń miała ponad 32 cm długości! Ten sam nabój ze zwiększonym ładunkiem prochu był używany w karabinku Werndla M.67 i osiagał nawet 1600 J.

             Licho wypada na tle tego monstrum bohater testu – liliput STEYR – PIEPER w kal. 6,35 mm, młodszy braciszek pełnowymiarowego STEYR’a w kal. 7,65 mm różniącego się tylko gabarytami. Broń została skonstruowana w 1909 r. i pomyślana jako pistolet do skrytego noszenia – czyli broń kieszonkowa. Dane techniczne w rzeczywistości nie powalają: 116 mm długości całkowitej, 53 milimetrowa lufa i masa rzędu 350 g bez amunicji. Broń świetnie nadaje się do ukrycia, nawet grubszy, skórzany pugilares mógł ją bez przeszkód pomieścić.

 

         Pistolet ma wewnętrzny kurek i co ciekawe odchylaną w dół lufę, podobnie jak współczesna Beretta Bobcat czy Taurus PT22. Pistolety były nazywane Steyr - Kipplauf, czyli z opuszczaną lufą. Nabój można ładować bezpośrednio do lufy, co w wypadku naszego staruszka mającego ponad sto lat było koniecznością. Konstruktorem pistoletów był Belg Nicolas Pieper.

         Pistolet posiada bezpiecznik skrzydełkowy z lewej strony szkieletu, z tej samej znajduje się też zatrzask lufy. Co istotne broń strzela z nisko umieszczonej lufy, z profilu wygląda nawet na nadlufkę. Widok z przodu uwidacznia jednak spora śrubę nad lufą, pod którą kryje się sprężyna powrotna. Łamana lufa była koniecznością ze względu na to, że początkowo pistolet nie był zaopatrzony w wyciąg łuski. Egzemplarz przez nas testowany tego wyciągu również nie posiadał, łuska zostaje wypychana z lufy energią wystrzelonego pocisku.

         Jak na lilipucie wymiary broń jest bardzo celna, posiada w miarę czytelne przyrządy celownicze, nawet chyba za dobre jak na te klasę broni. Nabój 6,35 nawet dzisiaj, po wyposażeniu w pocisk półpłaszczowy stanowi tylko minimum siły defensywnej. Mały STEYR jest więc bronią ostatniej szansy, namiastką pistoletu pełnowymiarowego. Warto wspomnieć w tym miejscu, że pistolety kieszonkowe w kal. 6,35 były używane w powstaniu warszawskim…

          Pistolecik ze względów wymiarowych może sprawić kłopoty w obsłudze, szczególnie w zakresie bezpieczeństwa, gdzie krótką lufę łatwiej przypadkiem skierować w nieodpowiednie miejsce. Współcześnie broń stanowi wartość wyłącznie kolekcjonerską, z ciekawości można pomęczyć się trochę ze strzelaniem - w testowanym egzemplarzu mieliśmy do czynienia raczej z łamaną jednostrzałówką niż z półautomatem. Poza tym wszelkie manipulacje związane z zacięciami w trakcie strzelania z tak małej broni ( niedosyłanie naboju do komory, zacięcia magazynka ) grożą przypadkowym wystrzałem.  

            Pistolet ma bardzo kiepsko pomyślany zatrzask magazynka i nawet w egzemplarzach w stanie idealnym wygrzebanie magazynka z chwytu bez narzędzi jest bardzo kłopotliwe. Magazynek siedzi twardo, zwolnienie zatrzasku w tylnej części chwytu pozwala tylko na możliwość zaczepienia ostrym narzędziem tylnej części wydłużonego dna magazynka. Sam magazynek mieści 6 nabojów kal. 6,35 mm. W sieci jest dostępnych sporo filmów z Pieperem w roli głównej i prawie każdy użytkownik zgłasza te same problemy, nawet w broni w stanie bardzo dobrym.

           Pistolecik był produkowany do 1931 r. i z fabryki wyszło ich ok. 130 tys. Z ciekawostek należy dodać fakt, ze popularnością cieszyła się wersja kieszonkowa z lufą 116 mm, co było wymuszone przepisami tamtego okresu zezwalającymi posiadać bez zezwolenia broń o długości całkowitej 180 mm i lufie dłuższej od 110 mm – czyli Glock by się w przepisach prawie mieścił. Wspaniałe kuriozum obowiązujące do 1934 r. Większy brat Steyr – Kipplauf w kal. 7,65 służył w policji i żandarmerii wojskowej.

 

  • Dane historyczne pochodzą z rewelacyjnej książki Aleksandra Żuka „Rewolwery i pistolety”, dane techniczne sprawdziliśmy testowo.

  • Broń do testu została użyczona dzięki uprzejmości jednego z kolegów kolekcjonerów spoza naszego klubu i jest zarejestrowana na pozwolenie w celach kolekcjonerskich, cena na rok 2014 kształtowała się w granicach 1000 zł